Wybierz swoje skrzydła
Młody mag w ubrudzonym od atramentu kapeluszu i starej wyświechtanej szacie siedział na krześle i przyglądał się swemu nauczycielowi, gdy szukał zaklęć w księdze. Słońce chylące się daleko za wzgórzami w ostatnich momentach wpadało przez najwyższe okno wieży oświetlając twarz staruszka. Chłopiec spojrzał na góry, za którymi żyły pradawne smoki i wzdychał. Mag widząc to odłożył pióro i zmartwiony zatrzymał się.
- Co się dzieje chłopcze, co cię martwi?
- Chciałbym znać zaklęcia, które pozwalałyby mi latać jak smoki, tymczasem nie mam nawet własnej szaty. Dlaczego urodziłem się taki biedny? Nigdy nie nauczę się magi.
Staruszek zmiął dłonią długą białą brodę. Machnął różdżką a przed chłopcem ukazały się przeróżne skrzydła, jedne smocze, drugie anielskie, jedne tęczowe, inne kryształowe, wybór był niesamowity.
- Wybierz, które chcesz - polecił mag.
Chłopiec podekscytowany nie mógł się zdecydować.
- Możesz spróbować każdych.
Chłopiec ucieszył się i wybrał pierwsze skrzydła. Pobiegł na dziedziniec zamku i stanął nad krawędzią muru. Spojrzał w dół i zobaczył, że jest bardzo wysoko.
- A co jeśli spadnę - pomyślał.
Odwrócił się, założył skrzydła i postanowił je wypróbować. Odbił się od muru i gwałtownie spadł w stertę siana dla koni, rozsypując je dookoła. Zmartwiony wrócił do maga. Stary mędrzec widząc go smutnego nie czekał i wręczył kolejne skrzydła. Chłopiec ucieszony znów pobiegł na mur, ale i tym razem spadł. Wracał do maga jeszcze kilka razy przez kolejne dni. W końcu wrócił z ostatnią parą skrzydeł i usiadł znów na krześle.
- Wszystkie skrzydła są zepsute - odparł zrezygnowany.
- Tak myślisz - mag oderwał się od księgi. - spójrz - wskazał dłonią w kierunku muru na którym stała dziewczynka z podobnymi skrzydłami jak te, które trzymał w swych dłoniach chłopiec.
- O nie! Ona spadnie! - krzyknął chłopiec przerażony podbiegając do okna.
Dziewczynka spadła z muru, lecz po chwili wzleciała w górę aż do chmur, a towarzyszyła temu mieniąca się chmara światełek.
- Jak to? - chłopiec zdziwiony otworzył usta.
Po kilku minutach figli miedzy chmurami dziewczynka wylądowała z powrotem na zamkowym murze.
- Sam ją o to zapytaj - polecił staruszek.
Chłopiec rzucił się do drzwi.
- Zapomniałeś o czymś - zatrzymał go mag wręczając skrzydła, które wcześniej upuścił na podłogę.
Chłopiec nieśmiałe wszedł na mur i przyglądał się szczęśliwej dziewczynie.
W dłoniach miał skrzydła. Spojrzał na nie ze smutkiem.
- Spróbuj - poleciła dziewczyna.
- Jak to zrobiłaś? Ja tak nie potrafię.
- Po prostu spróbuj. Nie pytaj jak i dlaczego.
Chłopiec założył skrzydła i znów spojrzał w dół. Przestraszył się i cofnął o krok.
Dziewczyna spojrzała na jego szaty.
- To skąd pochodzisz i gdzie się urodziłeś nie ma znaczenia dla twoich marzeń. Ważne jest to, co ty o sobie myślisz. Czy wierzysz w siebie? Czy wierzysz w swoje marzenie, czy to ktoś inny powiedział ci, że nie możesz go spełnić. Nie słuchaj ich, słuchaj siebie. Masz marzenia.
- Tak mam, ale nie mogę ich spełnić - odparł chłopiec
- Kto ci tak powiedział? Masz swoje skrzydła możesz na nich polecieć, to zależy tylko od ciebie.
- Ale ja się boję - chłopiec zaczął się trząść.
- To tylko strach, spójrz w górę.
Chłopiec spojrzał w piękne kremowe chmury na turkusowym niebie.
- Musisz tylko uwierzyć w siebie, twoje skrzydła to wyobraźnia, one zabiorą cię gdzie zechcesz. - zawołała z entuzjazmem dziewczynka i z uśmiechem na twarzy wzbiła się w niebo.
Chłopiec zapragnął być tak szczęśliwy jak ona. Jego skrzydła zajaśniały blaskiem i uniosły go w górę.
Przez cały dzień bawili się na niebie.
- Powiedz mi, jakie jest twoje marzenie? - zaciekawiła się dziewczynka.
- Już nigdy nie być smutnym - odpowiedział.
I ja tam byłam i wszystko widziałam. Pewnego dnia i ja swoje skrzydła wybrałam, miały barwę wielu słoiczków z farbami, a upstrzone opowiadań literami.
A wiesz? Ty też tak możesz.
Mag Kyasarin
A to przygotowania do stworzenia kolejnych skrzydeł.
- Co się dzieje chłopcze, co cię martwi?
- Chciałbym znać zaklęcia, które pozwalałyby mi latać jak smoki, tymczasem nie mam nawet własnej szaty. Dlaczego urodziłem się taki biedny? Nigdy nie nauczę się magi.
Staruszek zmiął dłonią długą białą brodę. Machnął różdżką a przed chłopcem ukazały się przeróżne skrzydła, jedne smocze, drugie anielskie, jedne tęczowe, inne kryształowe, wybór był niesamowity.
- Wybierz, które chcesz - polecił mag.
Chłopiec podekscytowany nie mógł się zdecydować.
- Możesz spróbować każdych.
Chłopiec ucieszył się i wybrał pierwsze skrzydła. Pobiegł na dziedziniec zamku i stanął nad krawędzią muru. Spojrzał w dół i zobaczył, że jest bardzo wysoko.
- A co jeśli spadnę - pomyślał.
Odwrócił się, założył skrzydła i postanowił je wypróbować. Odbił się od muru i gwałtownie spadł w stertę siana dla koni, rozsypując je dookoła. Zmartwiony wrócił do maga. Stary mędrzec widząc go smutnego nie czekał i wręczył kolejne skrzydła. Chłopiec ucieszony znów pobiegł na mur, ale i tym razem spadł. Wracał do maga jeszcze kilka razy przez kolejne dni. W końcu wrócił z ostatnią parą skrzydeł i usiadł znów na krześle.
- Wszystkie skrzydła są zepsute - odparł zrezygnowany.
- Tak myślisz - mag oderwał się od księgi. - spójrz - wskazał dłonią w kierunku muru na którym stała dziewczynka z podobnymi skrzydłami jak te, które trzymał w swych dłoniach chłopiec.
- O nie! Ona spadnie! - krzyknął chłopiec przerażony podbiegając do okna.
Dziewczynka spadła z muru, lecz po chwili wzleciała w górę aż do chmur, a towarzyszyła temu mieniąca się chmara światełek.
- Jak to? - chłopiec zdziwiony otworzył usta.
Po kilku minutach figli miedzy chmurami dziewczynka wylądowała z powrotem na zamkowym murze.
- Sam ją o to zapytaj - polecił staruszek.
Chłopiec rzucił się do drzwi.
- Zapomniałeś o czymś - zatrzymał go mag wręczając skrzydła, które wcześniej upuścił na podłogę.
Chłopiec nieśmiałe wszedł na mur i przyglądał się szczęśliwej dziewczynie.
W dłoniach miał skrzydła. Spojrzał na nie ze smutkiem.
- Spróbuj - poleciła dziewczyna.
- Jak to zrobiłaś? Ja tak nie potrafię.
- Po prostu spróbuj. Nie pytaj jak i dlaczego.
Chłopiec założył skrzydła i znów spojrzał w dół. Przestraszył się i cofnął o krok.
Dziewczyna spojrzała na jego szaty.
- To skąd pochodzisz i gdzie się urodziłeś nie ma znaczenia dla twoich marzeń. Ważne jest to, co ty o sobie myślisz. Czy wierzysz w siebie? Czy wierzysz w swoje marzenie, czy to ktoś inny powiedział ci, że nie możesz go spełnić. Nie słuchaj ich, słuchaj siebie. Masz marzenia.
- Tak mam, ale nie mogę ich spełnić - odparł chłopiec
- Kto ci tak powiedział? Masz swoje skrzydła możesz na nich polecieć, to zależy tylko od ciebie.
- Ale ja się boję - chłopiec zaczął się trząść.
- To tylko strach, spójrz w górę.
Chłopiec spojrzał w piękne kremowe chmury na turkusowym niebie.
- Musisz tylko uwierzyć w siebie, twoje skrzydła to wyobraźnia, one zabiorą cię gdzie zechcesz. - zawołała z entuzjazmem dziewczynka i z uśmiechem na twarzy wzbiła się w niebo.
Chłopiec zapragnął być tak szczęśliwy jak ona. Jego skrzydła zajaśniały blaskiem i uniosły go w górę.
Przez cały dzień bawili się na niebie.
- Powiedz mi, jakie jest twoje marzenie? - zaciekawiła się dziewczynka.
- Już nigdy nie być smutnym - odpowiedział.
I ja tam byłam i wszystko widziałam. Pewnego dnia i ja swoje skrzydła wybrałam, miały barwę wielu słoiczków z farbami, a upstrzone opowiadań literami.
A wiesz? Ty też tak możesz.
Mag Kyasarin
A to przygotowania do stworzenia kolejnych skrzydeł.
Komentarze
Prześlij komentarz